Projekt tygodnia
GRUPA MIEJSKA
www.grupamiejska.art.pl
Grupa miejska jest nową inicjatywą, która zajmuje się komentowaniem miejskiej rzeczywistości. Akcje podejmowane przez GM odbywają się w naturalnym środowisku mieszkańców miejskich aglomeracji, czyli w miastach. Ich celem jest dotarcie do zwykłych ludzi, uświadomienie im istnienia pewnych zjawisk, których tak naprawdę są świadkami niemal każdego dnia.
Grupa Miejska nie ogranicza się do galerii i albumów. Naturalnym środowiskiem dla niej jest miasto i przestrzeń publiczna-największe pomieszczenie świata.

Grupa Miejska powstała z inicjatywy Marcina Kędzierskiego, a bezpośrednim sygnałem do rozpoczęcia jej działania był tekst autorstwa Małgorzaty Szymańskiej- Warda pt. "Miasto" - Znaleziony przypadkowo w Internecie, dobrze korespondował z obrazami Kędzierskiego, w wielu przypadkach dosłownie opisywał motywy i sytuacje przez niego przedstawiane. Ponieważ teksty nie powstawały w oparciu o obrazy lecz komentowały rzeczywistość niezależnie od nich zaskoczeniem był fakt, że okazały sie do tego stopnia integralne. Na podstawie tych impresji powstały pierwsze ulotki i plakaty grupy.
Pierwsze ulotki Grupy Miejskiej powstały w grudniu 2004 r. Ich premierową sceną stało się miasto w okresie między Świętami Bożego Narodzenia, a Sylwestrem. Ulotki pojawiły się na murach, na słupach, na przystankach autobusowych w dwóch miastach jednocześnie: w Gdyni i w centrum Warszawy.
Późniejsza współpraca zaczęła opierać się na eksperymentowaniu wzajemnego oddziaływania na siebie literatury i plastyki. Dwa różne spojrzenia na wybrany motyw okazały się być bardzo inspirujące. W wyniku takiego działania powstała ulotka "Winda", która tekstem dopełnia obraz, nie odnosząc się do niego bezpośrednio.
30 kwiecień 2005 r to czas akcji ulotkowania pt. DESCENT. Miejscem akcji stało się przejście podziemne na skrzyżowaniu ulicy Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskiej. Celem - zwrócenie uwagi przechodniów na los bezdomnych i bezrobotnych, którzy w tym właśnie miejscu spędzają "wolne chwile".
_______________________________________________________________________________________
HISTORIA PRL
PAMIĘTASZ ZABAWKI Z DZIECIŃSTWA, SZARE ZESZYTY, MYDŁO 'JACEK I AGATKA' ??? AŻ ŁZA KRĘCI SIĘ W OKU!
POLECAMY
KULTURA PRL'u [kliknij na mleko]
SIĘ PIŁO

Dla pani gamza albo cotnari. Dla pana bałtyk albo żytko, bezwarunkowo w literatkach.
Jeśli w lokalu, to np. z meduzą. Bo w bramie to raczej patyk i z gwinta.
To jakiś szyfr?
Nie, to tylko wspomnienie naszych najważniejszych alkoholi i alkoholowych obyczajów z ostatnich lat. Powiedzmy, że około czterdziestu...
| Jeszczeprzed wojną w "Tangu andrusowskim" Andrzej Włast napisał:
"Chodź panna na Kamienne Schodki, Dzisiaj jest wielki bal u ciotki, Jest trochę czystej, trochę słodkiej I zagrycha prima sort".
Coś się zmieniło po wojnie? A skąd: czysta, słodka i zakąska. Dla pani i pana. I starczy. Bo co tu dużo gadać: piło się u nas dużo, często, a w Peerelu byle co i byle jak. Że dużo i często, to nic dziwnego. A niby co było robić? Poza tym alkohol był na wyciągnięcie ręki: w filmie "Nie ma róży bez ognia" mowa jest o pierwszych dwóch sklepach na nowym osiedlu mieszkaniowym. Jakich? Pamiątkarskim i monopolowym. Sklepów z wódką było zatrzęsienie. Nie było natomiast lokali, w których tanio i bez obaw można było wypić setkę, wino albo piwo. Żeby wypić jak człowiek, trzeba było pójść do drogiej knajpy, a do wódki koniecznie zamówić tzw. konsumpcję, np. przesławne nóżki w galarecie zwane meduzą. Drugie rozwiązanie: zaryzykować zdrowie i życie i skoczyć do baru piwnego, nie bez powodu zwanego mordownią. Gdzie się więc piło? W domu, na budowie, w akademikach, w pracy. W najgorszym wariancie na podwórku, czyli jedynym po fajrancie miejscu spotkań. |
![]() |
Epoka markowych alkoholi zaczęła się w latach 70., w dekadzie gierkowskiej. To wtedy się pojawiły na półkach sklepów i restauracji nowe wódki, także zagraniczne, i przede wszystkim importowane wina. Z Ameryki, od pracujących tam Polaków, zaczęły płynąć dolary, a władza szybko wpadła na pomysł, jak można te dolary odzyskać. I rozwinęła sieć Peweksów (wcześniej kiosków PKO) z markowymi towarami z Zachodu, w tym także polskimi i zagranicznymi alkoholami. Powolutku można było zacząć wybierać, choć jeszcze nie tak jak w latach 90.
Wódka
Bez wątpienia najważniejszy alkohol Peerelu (ale też III, IV i zapewne kolejnych RP). Przeważnie ciepła, pita przy każdej okazji. A tych przez kolejne lata nie brakowało: wypłata, imieniny w zakładzie pracy, imieniny w domu, święta, pojawienie się nowego pracownika itp. Czyste wódki preferowali mężczyźni. W latach 70. wybór był niewielki, ale dostateczny. Legendy tamtych czasów są bez wątpienia dwie: Żytnia i Wyborowa. Uchodziły za wódki nieco lepsze niż np. popularne i tanie Czysta i Stołowa. Tę ostatnią pamiętam jeszcze bez zakrętki, z prymitywnym kapslem, który można było zerwać palcami. Wcześniej wódki były zatykane korkiem i lakowane, stąd tzw. odbijanie butelki było dość powszechnym zwyczajem stosowanym nawet po wprowadzeniu zakrętek. Żytko i Wyborowa gościły w restauracjach i w domowych barkach, które stanowiły obowiązkowe wyposażenia każdej meblościanki. Pod koniec tej dekady obie marki, razem z Krakusem, trwale przeniosły się do Peweksów. Żytnia kosztowała wtedy dolara, wyborowa była o 5 centów droższa. W tym samym czasie pojawiła się także pierwsza wódka premium, czyli Polonaise: wyłącznie za dolary i w dwóch odmianach: 40- i 45-procentowej. Polonaise przysłużył się odnowieniu znajomości literatury romantycznej, bo otwarcie butelki witano słowami wieszcza: "Poloneza czas zacząć".

|
Panie wolały wódki kolorowe, czy - jak mawiano wówczas - gatunkowe: Soplicę, Jarzębiak, jabłkową Calvados - Złotą Jesień. Były łagodniejsze od czystych i z pewnością szlachetniej prezentowały się w kieliszkach. Była oczywiście wówczas i żubrówka, choć 30-40 lat temu nie cieszyła się taką sławą jak dziś. "Trzynasta wybiła, wstaje nowy dzień" - śpiewał w latach 80. Shakin Dudi. W 1982 r., czyli w stanie wojennym, władza wprowadziła w Polsce zakaz sprzedaży alkoholu przed godz. 13. Stąd i sławny dowcip: - Panie majstrze, która godzina? - A wiesz, ja też bym się napił. |
![]() |
![]() |
Na budowach, w akademikach, na podwórkach życie zaczynało się o 13. To był moment, gdy denaturat, zwany pieszczotliwie "jagodzianką na kościach", został oficjalnie uznany przez władzę za środek spożywczy. Niby był do kupienia, m.in. w sklepach chemicznych, ale tylko po 13. Kolejnym absurdem epoki było funkcjonowanie sklepów monopolowych. Sklepy były czynne od rana, ale nie mogły niczego sprzedawać, no bo zakaz.

Kartki na alkohol pojawiły się 1981 r. i obowiązywały przez dwa lata. Każdy dorosły miał prawo do zakupu jednej półlitrowej butelki wódki. Niektórzy twierdzą, że nigdy nie mieli w domu takich zapasów wódki, jak podczas reglamentacji. Półlitrówka stała się regularnym środkiem płatniczym. Na flaszki przeliczano wszystkie usługi tzw. fachowców: hydraulików, malarzy, ślusarzy. Co się kupowało? Na kartki najczęściej Baltic Vodkę, czyli najgorszą wódkę ostatniego czterdziestolecia. Śmierdzącą, czasem kwaśną, zawsze piekącą, pachnącą naftą. Pojawiła się także nie lepsza Vistula i Żytnia Mazowiecka. W serialu "Alternatywy 4" w sklepie monopolowym stoi bałtyk, żytnia i cytrynówka. Ja żytka z czasów kartkowych nie pamiętam. Ratunkiem był oczywiście Pewex i pędzony pokątnie bimber. Nawet inteligenckie mieszkania śmierdziały w tych czasach zacierem, a ulicę Ząbkowską (najwięcej melin na metr kwadratowy) w Warszawie nazywano Bimberstrasse. Marzeniem każdego był, oczywiście, 95-procentowy spirytus rektyfikowany. Odważni pili czysty, ale większość jednak mieszała z wodą, czasem z dodatkami smakowymi. Wódka wychodziła z tego doskonała.
Choć zakaz sprzedaży przed godz. 13 zniknął 20 lat temu, magia trwa nadal. Zgadnijcie, o której najczęściej biznesmeni umawiają się na lunch?
|
Wino
Lata 60. i 70. to epoka alpagi. Było to prawdopodobnie jedyne wino na świecie z wybitym terminem przydatności do spożycia. Im starsze, tym gorsze. Jabol, alpaga, bełt, siara - tanie wina nie miały dobrego wizerunku. I nic dziwnego: trzeba było sporego samozaparcia, żeby je przełknąć. Łatwiej było zimą, bo alpaga nadawała się do podgrzewania. Dodatek goździków i cynamonu potrafił zdziałać cuda. Legendarne było wino marki Wino, od niego wzięła się nazwa całej rodziny tanich trunków, często określanych też mianem "patykiem pisanych". Produkowane były przez rozmaite zakłady przetwórstwa owocowo-warzywnego, w skandalicznych warunkach. Patyk nie trzymał standardu, co widać na metkach: producenci nie byli w stanie precyzyjnie podać zawartości alkoholu, więc przedział 8-15 proc. nikogo nie dziwił. Kac po alpadze był murowany. I to ciężki. Co na kaca? Woda sodowa z domowego syfonu (naboje kupowało się w warzywniaku) albo na każdym skrzyżowaniu woda z saturatora. Napoje chłodzące tamtych czasów to odrębna opowieść. Wszyscy znają zapewne polo coctę, ale czy ktoś pamięta jeszcze złotą rosę albo oranżadę bez bąbelków sprzedawaną w plastikowych torebkach? |
![]() |
Ponieważ wino owocowe ze sklepu było obrzydliwe, wiele osób próbowało robić wino samodzielnie, w domu. Były w sklepach balony, były drożdże, więc nic nie stało na przeszkodzie. Może z wyjątkiem wiedzy, bo jak opowiadał mi kolega, jego ojciec próbował zrobić wino z rajskich jabłuszek, ale chyba za mocno zakorkował 20-litrowy gąsior, butla eksplodowała i potem żona zabroniła mu już eksperymentować.

Egri Bikaver z charakterystycznym byczym łbem na etykiecie to najbardziej rozpoznawalna marka wina Peerelu. W odróżnieniu od krajowych win owocowych te importowane nazywano gronowymi. Bycza krew z węgierskiego Egeru to marka bardzo stara, ale w socjalizmie całkiem zepsuta. Wino, które powinno być kupażem dwóch (od niedawna trzech) lokalnych odmian winorośli, leżakowane w dębowych beczkach i kierowane do sprzedaży nie wcześniej niż po 18 miesiącach od zbioru, nie trzymało chyba żadnego z tych parametrów.
![]() |
Znacjonalizowane zakłady produkowały za dużo i byle jak, ale i tak Egri Bikaver był u nas popularny. Dziś winiarze z Egeru walczą o przywrócenie jakości i czci swoim wyrobom, a my trzymamy za nich kciuki. W Peerelu były jeszcze inne niedobre wytrawne wina: tunezyjska (!) Gellala, bułgarska Gamza, obecna i dziś w sklepach Sofia, kwaśny niemiecki riesling Rosenthal. Jakość tych trunków była tak zła, że pijących podejrzewano wyłącznie o szpan. A szpanowali zamożniejsi, artyści, elity i jak zwykle studenci. Na wino można było pójść do nielicznych wówczas winiarni. W Warszawie najsłynniejszy był Hopfer. Znajomy wspominał, jak bawił tam w połowie lat 80. z kumplami studentami, gdy około godz. 17 podeszła kelnerka i powiedziała: - Panowie, mam ostatnie dwie butelki wina, czy podać? Co było robić - zmęczyli jeszcze te dwie.
Rumuński Ciociosan i jugosłowiańska Istra to były popularne wermuty. Wina raczej mocne, ziołowe, słodkie lub bardzo słodkie. W wersji bez dodatków tylko dla odważnych. Ale m.in. dzięki wermutom Polacy zaczęli robić drinki, no bo jak skonsumować butelkę tak słodkiego trunku. Znajoma opowiadała mi, że ciociosan łączono z pomarańczowym sokiem Dodoni i wódką myśliwską, czyli naszym ginem. Uchodziło to za wyższy szczebel alkoholowego wtajemniczenia. Bo tego rodzaju kompozycja to już był koktajl, a nie czyściocha przepijana ptysiem (gazowany napój owocowy z Tarczyna). Ponoć najstarszym drinkiem wśród studentów była nielubiana Krwawa Mary, bo sok pomidorowy pojawił się u nas dość dawno. W sprawie drinków jeszcze szczegół: lód podawany był wyjątkowo rzadko, bo ówczesne zamrażalniki nie były w stanie zmrozić wody do odpowiednio niskiej temperatury. |
Cotnari i Murfatlar to z kolei rumuńskie wina w wersji półsłodkiej, w ładnych, smukłych butelkach. Były często wybierane przez kobiety, bo mężczyznom słodkie wina, tak jak i słodkie wódki, jakoś nie pasowały.

| Alkohole luksusowe krajowe
Winiak luksusowy to było coś. Z każdego powodu: inna butelka (kwadratowa), nazwa (luksus) i wreszcie smak. Niby 40?proc. alkoholu - jak w wódce, a jednak smakowało inaczej. Może trochę jak brandy. Pamiętam winiak w małym bistro Muza, niedaleko mojej podstawówki. Nauczyciel chemii, facet z klasą (i kasą, bo zarabiał na obozach i koloniach), był najpewniej alkoholikiem, bo dość często widywałem go, jak między lekcjami wpadał do Muzy na jednego. Winiak podawano w mniejszych kieliszkach, czyli 50 ml. Ale on i tak wypijał to na raz. Nigdy w Polsce Ludowej nie piło się inaczej. Zawsze na raz. Kto pił inaczej, ten baba. Winiak był także Klubowy, dostępny w latach 70. zdaje się wyłącznie w delikatesach, w ozdobnych koszyczkach z wikliny. Winiaczek pijało się nie tylko w knajpkach - jako trunek z wyższej półki często gościł w barkach kierowników, szefów urzędów, na wypadek gdyby ktoś wpadł z niezapowiedzianą, roboczą wizytą. Panie lubiły natomiast słodsze trunki, choćby takie jak wiśniówka, niezwykle popularny likier jajeczny Advocaat, Ratafia, Cherry Cordial czy najbardziej znany ziołowo-miodowy likier Krupnik. Dla ekscentryków Polmos miał rum Senorita, a wkrótce także krajowy gin i whisky. Bóle żołądka leczono orzechówką. |
![]() |
Alkohole importowane
Były też alkohole luksusowe z importu. Znasz taką definicję koniaku? Pochodzi prawdopodobnie jeszcze z lat 50., ale była prawdziwa do końca lat 80.: Koniak to wysokiej jakości napój alkoholowy, który klasa robotnicza pije ustami swoich przedstawicieli. Koniaczek, trunek elit politycznych, obowiązkowy był także w każdym ekskluzywnym barku. Do kompletu należało mieć kryształowe kieliszeczki. Przywożony z wczasów w Bułgarii albo z pracy na kontrakcie za granicą. Bywał też z rzadka w delikatesach. Najczęściej właśnie bułgarski (Pliska i Słoneczny Brzeg), radziecki (Ararat, Biełyj Aist) i węgierski Budafok. Wszystkie te trunki to, oczywiście, brandy, ale my w tamtych czasach takiego terminu jeszcze nie znaliśmy. Koniakiem była w Peerelu każda brandy, a oczywiście największym poważaniem cieszyły się te z Peweksów, z napisem Napoleon. O tym, że zazwyczaj były to najgorsze francuskie brandy, świadczy fakt, że kosztowały około 2-2,50 dol., podczas gdy markowy Stock był blisko dwukrotnie droższy. Napoleony sprzedawały się dobrze, bo były doskonałym prezentem dla lekarzy i ważniejszych urzędników, koniaczek ustawiał więc na całkiem niezłej pozycji startowej. Słoneczny brzeg, pliskę, budafok wciąż można u nas kupić. Spróbowałem i nie polecam. Ale ararat to już jest coś, ale i cena wyższa.
![]() |
![]() |
Piwo

|
Jedyną ogólnopolską marką piwa był od najdawniejszych czasów Żywiec. Ponieważ niełatwo było go kupić, miał doskonały wizerunek. Wzmocniony dodatkowo przez wprowadzenie Żywca do sprzedaży w Peweksie. A na co dzień piło się za Gierka piwo "no name", bo właściwie każdy browar w Polsce produkował twór o nazwie Piwo Jasne Pełne. Zazwyczaj było marne, wodniste, rzadko tworzyło pianę (zupełnie jak szampony w kolejnej dekadzie). Ale chętnych, szczególnie wśród robotników, nie brakowało. Ratunkiem dla kiepskiego smaku było dodawanie soku albo wersja "grzana z korzeniami". Były też pijalnie piwa, ale strach było tam wchodzić. Z doniesień pisarzy, rejestrujących tamte czasy, wynika, że w pijalniach brakowało nie tylko piwa, ale też kufli, więc trzeba było niekiedy czekać, aż ktoś inny skończy i odda naczynie. Piwo zaczęło też wkraczać do otwieranych w latach 70. barów szybkiej obsługi. Wkraczać tak skutecznie, że po jakimś czasie mało kto przychodził tam na obiad. |
![]() |
Piwa zagraniczne, w szczególności w nieznanych u nas puszkach, to był rarytas. Może dlatego tak wielu młodych ludzi oddało się zbieractwu puszek. Oczywiście pustych. Zdobiły najwyższe półki meblościanek w wielu pokojach. Podobnie jak opakowania po zagranicznych papierosach przypinane do słomianek, papierki po czekoladkach, historyjki z gum balonowych Donald.

W latach 80. piwo było fatalne. Gdy już się pojawiło, trzeba było stać w kolejkach i kupić tyle, na ile zgadzał się sklep (czyli maksimum skrzynkę). Charakterystyczny był sposób wybierania piwa w warszawskim Uniwersamie: każdą butelkę klient obracał do góry dnem i patrzył pod światło. Osad? Osad to pryszcz - chodziło o... myszy. Szczęśliwy nabywca piwa bez dodatków tachał skrzynkę do domu, do akademika albo na budowę.
![]() |
Pełna rehabilitacja piwa nastąpiła w latach 90. Dotychczas niedobre, niedostępne i bez nazwy stało się smaczne, obecne w każdym sklepie i markowe. Lech, Okocim (z rewelacyjną piosenką Kota Przybory: "Mariola ma oczy piwne, Mariola o kocim spojrzeniu"), Warka i oczywiście wreszcie dostępny Żywiec podbijały polskie gardła. Sprzyjały temu także: zmiana wizerunku piwa jako napoju już nie tylko dla robotników i studentów oraz przemiany obyczajowe, w szczególności zwyczaj grillowania. Dwie najważniejsze marki tego okresu to "młodzieżowe" piwo 10,5 oraz najsławniejsze EB ("Czas na EB"). W reklamach tego ostatniego wystąpił sławny Leon Zawodowiec, czyli Jean Reno. Co było fenomenalnego w EB? To był to porządny lager, dostępny nawet na głuchej wsi i miał genialny marketing. Wszystko pachniało tu Zachodem (puszka, nazwa, reklamy). Ale równie szybko, jak zdobyło rynek, po połączeniu z Grupą Żywiec, z rynku zniknęło. A 10,5? Najkrócej: sikacz, o bardzo młodzieżowym wizerunku ukształtowanym przez świetny marketing. Wciąż jeszcze w sieci można posłuchać niecodziennych, długich spotów reklamowych tego piwa. 10,5 było także przedmiotem jednej z pierwszych w Polsce reklam piwa bezalkoholowego. I 10,5 też już nie ma, choć chyba nie żałujemy. |
Ikoną lat 90. jest z pewnością wino Cin & Cin. Marka zaczynała od wermutów, ale sławę zawdzięcza winom musującym. Lekkim, słodkim, niedrogim, smacznym, dostępnym w każdym sklepie. W wielu domach zastąpiło alpagi i uczyło Polaków pić wino. A końcówka tej dekady należy do łódki Bols, czyli wódki wypromowanej w telewizji w czasach zakazu reklamy alkoholu. Absurd? Taki sam jak wzrost spożycia alkoholu w czasach reglamentacji. U nas takie absurdy to po prostu normalka.
Za pomoc w zilustrowaniu materiału dziękujemy panu Łukaszowi Czajce www.czajkus.friko.pl, serwisowi www.winka.net oraz Sławkowi Jędrzejewskiemu.
Tekst: Jarosław Matuszewski
Zdjęcia: Tadeusz Rolke, PAP/Wojciech Kryński, PAP/Witold Rozmysłowicz, miłosz brendel, www.czajkus.friko.pl, www.winka.net, archiwum redakcji (montaż)
_____________________________________________________
Nieistniejące już kina w Warszawie

Pierwszym kinem w powojennej Warszawie było kino Polonia, do którego wchodziło się przez dziedziniec od strony ul. Pięknej. Jego pozostałości (daszek skrywający dawne kino) widoczne są do dnia dzisiejszego.
* Kino Agrafka – studyjne kino na Placu Żelaznej Bramy 2. Kino zostało zamknięte w 2003 roku.
* Kino Albatros i Kino Mewa – znajdowały się przy ul. Władysława Skoczylasa na osiedlu Praga II. Zostały wybudowane w czasie powstawania osiedla. Posiadały płaską widownię z kilkunastoma rzędami drewnianych krzeseł[18].
* Kino Aurora – mieściło się przy ul. Dobrej 33/35, przekształcone w Klub-Kino Aurora.
* Kino Anatol znajdowało się przy ul. Elektoralnej 12, obecnie w budynku jest siedziba Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki.
* Kino Avia – znajdowało się przy ul. Siedleckiej na teranie zakładów Fabryki Obrabiarek. Swoją nazwę wzięło od przedwojennej nazwy fabryki Avia, istniejącej na terenie zakładów.
* Kino Barbara – znajdowało się w budynku wspólnie z biurem projektów przemysłu maszynowego "Bipromasz" przy ul. Wspólnej 62. W 1993 roku w budynku powstał Klub Ground Zero.
* Bajka – kino mieściło się przy ul. Marszałkowskiej 138. W 2004 nastąpiła reorganizacja kina i 20 września 2004 powstał kino-teatr z rannym i popołudniowym repertuarem filmowym i wieczornymi spektaklami. Teatr posiada 400 miejsc[19].
* Kino Capitol – dawniej kino Oka, znajdowało się na ul. Marszałkowskiej 115. Posiadało 350 miejsc. Obecnie w budynku znajduje się Teatr Capitol.
* Kino Chemik.
* Kino Cinema 1- znajdowało się przy ul. Jezuickiej 4. Obecnie w budynku znajduje się kino Alchemia.
* Kino Czajka – znajdowało się rogu ulic Czerniakowskiej i Chełmskiej. Było kinem zakładowym i znajdowało się na trzecim piętrze[20].
* Kino Czerniaków.
* Kino Dar.
* Kino Delfin – znajdowało się przy ul. Twardej, na najwyższym piętrze budynku zajmowanego przez Polski Związek Wędkarski.
* Kino Elektronik – znajdowało się w Zespole Szkół Elektronicznych na ul. gen. Zajączka.
* Kino Foksal znajdowało się na ul. Foksal 3/5.
* Kino Feliks – znajdowało się na pl. Żelaznej Bramy 2.
* Kino Grunwald – znajdowało się na Al. Niepodległości 141, obecnie Klub Dowództwa Garnizonu Warszawa.
* Kino Energetyk – znajdowało się na Wybrzeżu Kościuszkowskim.
* Kino Jutrzenka - Kino Letnie. Znajdowało się na Solcu (Powiślu Dolnym), w parku Rydza-Śmigłego (dawniej Centralnym Parku Kultury). Po wielu latach, niszczejące i opuszczone, zostało przerobione na wrotkowisko. Ostatnie seanse wieczorową porą odbyły się na początku lat osiemdziesiątych. Kronika Filmowa wypożyczana była z Kina Śląsk.
* Kino Kamionek – znajdowało się przy ul. Kamionkowskiej.
* Kinoteka.
* Kino Klub – znajdowało się na pl. Na Rozdrożu. Po likwidacji kina w budynku miała siedzibę redakcja Życia Warszawy.
* Kino Kongresowa.
* Kino Kos – znajdowało się na ul. Ciołka 14, w budynku hotelu robotniczego dawniej zajmowanego przez OHP.
* Kino Kultura – znajdowało się w budynku Ministerstwa Kultury.
* Kino Mazowsze – znajdowało się na ul. Kasprzaka, późniejszy Teatr na Woli.
* Kino 1 Maj – znajdowało się na ul. Podskarbińskiej 4. Zostało otworzone w 1950. Jego projektantem był M. Piprek. Obecnie budynek przekształcony został w market Marcpol.
* Kino Mewa.
* Kino Lotnik- znajdowało się przy ul. Lipowczana 1. Posiadało 280 miejsc. Swoja nazwę wzięło od lokalizacji w pobliżu portu lotniczego Okęcie.
* Kino Metro znajdowało się w siedzibie dyrekcji budowy metra przy Marszałkowskiej róg Wilczej.
* Kino Moskwa – powstało według projektu z 1948 roku, autorstwa Kazimierza Marczewskiego i Stefana Putowskiego. Mieściło się w wolnostojącym gmachu przy ul. Puławskiej naprzeciw skrzyżowania z ul. Rakowiecką. Miało 1200 miejsc.
* Kino Na Mariensztacie – znajdowało się na ul. Bednarskiej 2/4.
* Kino Non Stop – znajdowało się na ul. Chmielnej 33. Miało charakterystyczny błękitny neon.
* Kino Oka – znajdowało się początkowo na ul. Czerniakowskiej, a następnie przy ul. Nowowiejskiej w budynku należącym do wojska. Swoją nazwę zaczerpnęło od rosyjskiej rzeki Oka. Kino powstało ok. 1956 roku. W kinie wyświetlano filmy trójwymiarowe. Po likwidacji kina w budynku znajdował się Klub Stodoła. W 1972 roku budynek powrócił do wojska.
* Kino Orzeł – kino zakładowe znajdowało się przy ul. Młocińskiego w zakładach hutniczych. Jedyne kino w Warszawie dla którego 7 lutego 1960 roku uruchomiono linie tramwajową "M", dowożącą i odwożącą widzów kina[21].
* Kino Pod Kopułą – jedno z trzech kin ministerialnych, dostępne jedynie dla pracowników KC PZPR, ministerstw i innych urzędów centralnych. Znajdowało się w Głównym Urzędzie Planowania i Najwyższej Izbie Kontroli. Wejście do kina było na jej tyłach. Miało wielką salę uwieńczoną kopułą, niewidoczną z zewnątrz. Wyświetlano w nim głównie hollywoodzkie hity, na wiele lat przed oficjalnymi polskimi premierami. W 1989 roku w tym samym miejscu siedzibę miało kino Iluzjon. Obecnie w sali kinowej odbywają się zebrania i konferencje[22].
* Kino Ochota znajdowało się przy ul. Grójeckiej 65. Kino zostało otworzone w 1950 roku. Jego projektantem był M. Piprek. Podniszczony budynek ma zostać wpisany do rejestru zabytków[23].
* Kino Olsztyn – znajdowało się w warszawskich Włochach na ul. Chrościckiego 14. Powstało w latach trzydziestych (1928-1929) jako Kino Ada Funkcjonowało do lat siedemdziesiątych. W 2007 roku rozpoczęto remont budynku w którym ma znajdować się filia domu kultury Włochy i sala kinowa. Kino ponownie ma zostać otwarte w pierwszym kwartale 2009 roku. Będzie miało ponad 700 metrów kwadratowych powierzchni, jedną salę kinową na 60 osób oraz sale warsztatowe i kawiarnię[24].
* Kino Panorama – znajdowało się na ul. Czerwonych Beretów 56.
* Kino Promyk.
* Kino Polonia – pierwsze kino otwarte w powojennej Warszawie. Znajdowało się przy ul. Marszałkowskiej 56 w Kamienicy Kohnów wybudowanej w 1935 roku, a zaprojektowanej przez Maksymiliana Goldberga i Hipolita Rutkowskiego. Pierwotnie wejście do niego znajdowało się na dziedzińcu od strony ul. Pięknej. Obecnie znajduje się tu Teatr Polonia[25].
* Kino Przodownik - znajdowało się przy ul. Olesińskiej, obecnie Laboratorium Dramatu.
* Kino Praha – wybudowano w latach 1948-1949 według projektu Jana Bogusławskiego oraz Józefa Jerzego Łowińskiego i było pierwszym w Warszawie powojennym kinem. Dwukondygnacyjna sala kinowa (parter+balkon) mieściła łącznie 580 widzów. Zostało zamknięte w 2005 roku a w jego miejsce powstało Nove Kino Praha.
* Kino Przyjaźń i Kino Wiedza – znajdowały się na pl. Defilad 1. Obecnie znajduje się tam Kinoteka.
* Kino Rakieta znajdowało się przy ul. Kaliskiego 25a w budynku Wojskowej Akademii Technicznej. Po zamknięciu w budynku odbył się remont i powstało Kino Akademickie.
* Reduta.
* Kino Relax – mieściło się przy ul. Złotej 8, przy Pasażu "Wiecha" w warszawskiej dzielnicy Śródmieście. Pierwszy seans miał miejsce w 1968 roku i była to radziecka produkcja pt. Wyzwolenie. Było otwarte od 1968 roku i przystosowane do projekcji filmów na taśmie 70 mm. 15 października 2006 roku kino zostało zamknięte. Obecnie w budynku znajduje się krakowska sieć delikatesów Alma[22].
* Kino Sawa – nieistniejące warszawskie kino, zbudowane w 1963 roku. Budowa trwała w latach 1956-1960. Znajdowało się na Placu Przymierza na Saskiej Kępie. Budynek został całkowicie wyburzony, a w jego miejsce w 2002 roku wybudowano dwa apartamentowce Sawa Park z galeriami handlowymi[26].
* Kino Skarb – jedno z trzech kin ministerialnych znajdowało się przy ul. Świętokrzyskiej 12 w dawnej siedzibie kina Niespodzianka w późniejszym budynku Ministerstwa Finansów na drugim piętrze. Do kina wchodziło się od ul. Traugutta. Było jednym z większych kin Warszawy. Zostało zamknięte w połowie lat osiemdziesiątych[22].
* Kino Słowik.
* Kino Skarpa - jego budowa trwała w latach 1956–1960, a otwarcie miało miejsce w 1960 roku. W nim odbyła się premiera filmu Człowiek z marmuru Andrzeja Wajdy. Odbywały się w nim m.in. Konfrontacje oraz Warszawski Festiwal Filmowy. Budynek można obejrzeć w filmie Brunet wieczorową porą w reż. Stanisława Barei. W 2003 roku kino zostało zamknięte. W jego miejsce powstał klub muzyczny. W 2003 roku budynek trafił na listę budynków wartych ocalenia stworzoną przez Stowarzyszenie Architektów Polskich. Ostatecznie dawne kino nie trafiło na listę obiektów objętych ochroną i 2008 roku zostało rozebrane. Neon kinowy trafił do Muzeum Sztuki Nowoczesnej. W jego miejsce powstaje apartamentowiec[22].
* Kino Sokół – znajdowało się na ul. Paca. Zostało zamknięte w latach 70. Później w budynku znajdował się Urząd Dzielnicowy.
* Kino Sputnik – znajdowało się przy ul. Koszykowej, na terenie Akademii Medycznej. Kino powstało po 1957 roku i zostało zamknięte ok. 1970 roku.
* Kino Syrena – znajdowało się przy ul. Inżynierskiej 4. Obecnie budynek został przerobiony na studio Superstacji.
* Kino Stolica – znajdowało się przy ul. Narbutta 50a. Zostało założone w 1950 roku i istniało do listopada 2008 roku. W budynku znajdowała się siedziba Iluzjonu Filmoteki Narodowej, obecnie budynek jest zamknięty.
* Kino Szarotka.
* Kino Szpak.
* Kino Śląsk – jedno z trzech kin ministerialnych, znajdujące się koło kina Pod Kopułą, przy ul. Wspólnej 4. W kinie przez kilka lat mieścił się filmowy Iluzjon. Jako kino studyjne w jego repertuarze były filmy które nigdzie indziej nie były pokazywane lub ich treść była "niewygodna", m.in. erotyczny film "Bilitis" Davida Hamiltona, czy kontrowersyjne "Dziwolągi" Toda Browninga. Było pierwszym kinem zaadaptowanym do projekcji panoramicznej z użyciem nasadki anamorfotycznej[27]. Obecnie kino jest własnością Ministerstwa Rozwoju Regionalnego i od kilkunastu lat przeprowadzany jest tam remont[22].
* Kino Świat – mieściło się na podwórkach Nowego Światu i Alej Jerozolimskich. Obecnie znajduje się tu siedziba Związku Artystów Rzeźbiarzy oraz Restauracja Polska. Wśród repertuaru kina były poranki dla dzieci.
* Kino Światowid – znajdowało się na Placu Inwalidów w budynku mieszkalnym, przedwojennym hotelu oficerskim, zamknięte zostało w latach osiemdziesiątych.
* Kino Świt.
* Kino Tęcza – znajdowało się przy ul. Suzina 6 na Żoliborzu w budynku byłej kotłowni Zakładu Sieci Cieplnej Warszawa w Budowie. Zostało otwarte w okresie przedwojennym. W połowie lat 90. zostało zamknięte. W 1989 w jego murach mała siedzibę Akademia Ruchu i odbywały się w niej spektakle teatralne. W 1997 roku akademia zmieniła lokalizacje, a budynek przez dwa lata stał pusty. Następnie budynek zajęła szkoła muzyczna, a od 2002 roku prywatna szkoła reklamy Miami Ad School[28]. W 2003 roku szkoła opuściła budynek i w jej miejsce powstało Centrum Kulturalne "Kotłownia" Obecnie dawne kino Tęcza stoi puste.
* Kino Wars znajdowało się na Rynku Nowego Miasta 5/7. Zostało zamknięte w 2004 roku. Na miejscu kina miał powstać apartamentowiec. Budynek został jednak wpisany na rejestr zabytków[29] .
* Kino Wilga.
* Kino Wrzos.
* Kino W-Z – powstałe zgodnie z projektem Mieczysława Pipreka w latach 1949-1950 na drugim końcu Trasy, przy ul. Leszno 17. Wszystkie kina projektu Pipreka były do siebie architektonicznie bardzo zbliżone. Niemal analogiczne były, budowane w tym samym okresie, kina Ochota, Stolica, 1 Maj. Kino W-Z działało do roku 1991, następnie mieściły się tu klub "Fugazi Music Pub" i sklep dyskontowy "Grosz". Obecnie zrujnowany budynek stoi pusty.
* Kino Zdrowie.
więcej na: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kina_w_Warszawie
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

LEFT: Deadlier Than the Male (BFI)(1966) director: Ralph Thomas
courtesy of: ITV Studios Global Entertainment
RIGHT:Damski gang (1969)(BFI) by Wiktor Górka
Ideą przedsięwzięcia jest pokazanie brytyjskich plakatów i ich polskich odpowiedników do brytyjskich filmów. Wybrane plakaty i filmy pochodzą głównie z okresu lat 60-tych i 70-tych, z kilkmoma wyjątkami z lat 40-tych i 50-tych.
Pomysł narodził się z miłości i pasji do Kina oraz przyjemności oglądania nierzadko zapomnianych perełek filmowych. Sporo nauczyliśmy się od artystów grafików w dziedzinie operowania skrótem wizualnym i metaforą. Zapraszamy więc do wspólnej podróży...
Wystawę można oglądać od 4 marca do 20 maja 2010 roku w siedzibie Brytyjskiej Akademii Sztuk Filmowych i Telewizyjnych przy Piccadilly 195 w Londynie.

Śródmieście Railway Station, Centre of Warsaw 1967. Photo by Zbyszko Siemaszko. National Digital Archive (NAC) www.nac.gov.pl
http://www.twarda-sztuka.pl/
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
SZYBKI PRZEKRÓJ W MINIATURZE
NAGRODY WORLD PRESS W LATACH 1973-2008

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
OFF TIME in Warsaw ma już swoje firmowe t-shirty dla dam

Cotton 100 %
Projekt wykonany metodą sitodruku
Skrojone w fasonie damskiego t-shirta
Dostępne rozmiary: S,M,L
Koszt: 30 pln
Zamówienia prosimy składać mailem na office@offtime.pl
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Stara Warszawa 1883-1939
Strona Piotra Orlika pozwalająca na wirtualne wędrówki po starej Warszawie
kliknij w obrazek
fot. Marek Kucharski Stara Warszawa
www.starawarszawa.pl
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
100 najbardziej beznadziejnych tekstów w historii kina
W Pajiba.com oglądać można filmik zmontowany ze scen zawierających zdaniem serwisu 100 najbardziej tandetnych tekstów w historii kina. Wśród gwiazd wygłaszających najbardziej beznadziejne teksty wszech czasów między innymi: Arnold Schwarzenegger , Tom Hanks , Keanu Reeves , Sylvester Stallone, Nicolas Cage i Johnny Depp.
'Römer w czasie pierwszej wojny światowej był żołnierzem W 1916 r. znalazł się w Warszawie. Miał aparat. Wędrował po Nalewkach, zaniedbanych, biednych i zwykle omijanych przez fotografów'
Po pierwszej wojnie światowej prowadził firmę Phototek, jedną z najważniejszych agencji fotografii prasowej w Niemczech. Stracił firmę po dojściu nazistów do władzy - jego wspólnik był Żydem. Agencję zamknięto. Pozostał z 60 tysiącami negatywów, które opisywał aż do śmierci. Zmarł w 1979 r. Na wystawie obok zdjęć warszawskich można było zobaczyć także kilkadziesiąt niezwykłych fotografii z Berlina. Raczej tego ubogiego, dziś równie dla nas egzotycznego jak kadry z warszawskiej Dzielnicy Północnej.
Fotografie przedstawione były w kilku rozdziałach. Pierwsza część pokazywała Warszawę odzyskującą stołeczne znaczenie. Willy Römer do Warszawy trafił w 1916 roku jako żołnierz niemieckiej armii. Miasto było wtedy rządzone przez niemieckiego generała-gubernatora von Beselera. Na wystawie można było znaleźć dokumenty o ważniejszych wydarzeniach w tamtym czasie, czyli pierwszych wyborach do Rady Miejskiej i proklamowaniu Aktu 5 listopada - obiecującego utworzenie samodzielnego Królestwa Polskiego.
Drugi rozdział, i zarazem główna część ekspozycji, to obraz Warszawy ze straganami i żydowskimi handlarzami. Kolejne rozdziały zawierały fotografie z okolic Warszawy (głównie żydowskie miasteczka) oraz terenów dzisiejszej Białorusi. Skrótowo przypomniany został też główny nurt twórczości Römera - fotografie Berlina. Autor uwieczniał stolicę Niemiec od początku XX wieku aż do końca II wojny światowej.

Rzadko fotografowana wschodnia elewacja kościoła św. Aleksandra na obecnym placu Trzech Krzyży. Z prawej strony widać wylot Nowego Światu. Z lewej kamienica na rogu Wspólnej. Zachwyca jakość fotografii wykonanej na szklanej płycie.

Przechodnie przed domem na Nalewkach 12. Na chodniku kilkuletni tragarz dźwigający na plecach ogromna pakę.

Grupa Żydów grzejących się w przejściu między Koszarami Artylerii Konnej a ślepą ścianą domów na ul. Wołyńskiej; naprzeciwko domu przy Dzikiej 40 (potem Zamenhofa). Na ścianie szyldy w trzech językach: polskim, niemieckim i jidysz. Napis rosyjski po sierpniu 1915 r. został zastąpiony niemieckim.

Komu nie udało się dotrzeć na Karową wypada jedynie czekać na powtórkę.
www.gazeta.pl
----------------------------------------------------------------------------------------------
Strona poświęcona Polskiemu Skuterowi Osa M50 i M52
www.osiara.pl

Strona poświęcona Polskiemu Skuterowi Osa M50 i M52 powstała z potrzeby serca, nie jest stroną komercyjną. Jej celem jest zebranie w jednym miejscu wszelkich internetowych informacji prasowych i innych dotyczących skuterów Osa, ponieważ chyba nikt tego jeszcze nie uczynił (jeśli się mylę bardzo proszę o informację).
Będę zachwycona, jeśli również ktoś z Państwa zechce umieścić tu swoje zdjęcia lub artykuły, tak by powstała prawdziwa skarbnica wiedzy o tym uroczym skuterze o dźwięcznej nazwie owada.
Źródło:
Data wrzucenia: 2010-06-24
Archiwum
Komentarze użytkowników (0):





















